Uziemienie i stan przepływu

Close up of a woman crossed legs lying on the grass in a park on a sunny day

 

Wiele kobiet nie żyje tu i teraz, a wciąż są w marzeniach o przyszłości – o idealnym mężczyźnie, pięknym domu, dobrej pracy lub ulubionym hobby. Problem w tym, że nie przebywając w teraźniejszości nie można przyjąć tego, co dzieje się wokół nas w danym momencie. Życie upływa, lata lecą, a w rezultacie  bujające w obłokach kobiety zostają starymi pannami z chwiejną psychiką.

Oczywiście przyciągają do siebie mężczyzn, ale długo ich utrzymać nie potrafią, ponieważ wciąż wydaje im się, że książę jest jeszcze gdzieś tam, w przyszłości i czeka na nią razem ze wspaniałym i szczęśliwym życiem. Taka kobieta może kochać całą ludzkość, ale przy tym nie potrafi kochać ludzi, żyjących obok niej.

Ziemska kobieta żyje w teraźniejszości i mocno związana jest z ziemią. Jest ona realna, przejawiona, kochana i kochająca. Chce się ją dotykać, pieścić i całować. Umie żyć tu i teraz, cenić mężczyznę, który żyje obok niej i napełniać dom miłością.

Uziemienie daje możliwość poczuć życie, przyjąć i pokochać siebie i swoje ciało, pomaga czuć się gospodynią tego świata, czuć własną wartość i unikatowość.

Kobieta związana z ziemią ma siłę, by stworzyć szczęśliwą rodzinę i podtrzymać przestrzeń miłości w niej. Właśnie od ziemi kobieta bierze swoją żeńską siłę, nie umniejszając pozostałym trzem siłom (wody, ognia i powietrza), które również powinny być w kobiecie i znajdować się w harmonii.

Ale dziś mówimy o „powietrznych” kobietach, które odleciały gdzieś daleko i nijak nie mogą się odnaleźć i powrócić do swojego ciała.

Jak się uziemić i napełnić energią?

Pomoże  w tym prosta praktyka: stań prosto i kołysz się z pięt na palce. Zrób głęboki wdech nosem nabierając powietrze do centrum klatki piersiowej i wydech przez usta. Drugi wdech do centrum, zatrzymaj powietrze na sekundę i wydech w górę przez czubek głowy. Trzeci wdech z góry, zatrzymanie na sekundę w centrum i wydech do ziemi. Poczuj, jak powietrze przechodzi po całym ciele i wychodzi przez stopy. Tak samo zrób przy kolejnych wdechach, ale odwrotnie: zaczerpnij powietrza z ziemi zatrzymaj w centrum i wydech do nieba. Zrób tak 3-5 razy, zakończ wydechem do ziemi, wyobrażając sobie, że jesteś drzewem i zapuszczasz korzenie do ziemi. Poczuj, jak te korzenie mocno wiążą cię z ziemią, jak pewnie stoisz na nogach, a nie latasz w obłokach.

Człowiek latający w obłokach może mieć mnóstwo światłych planów i pomysłów, ale bardzo trudno jest mu je zmaterializować i wcielić w życie z powodu braku związku z ziemią.

Tylko napełniając się energią ziemi i uziemiając zdołacie żyć w tu i teraz i pokochać siebie i innych.

Uziemić się można też poprzez:

  • taniec brzucha

  • chodzenie boso po ziemi

  • ćwiczenia jogi i gimnastyki słowiańskiej

  • uważność na to, co się dzieje dookoła, obserwowanie ludzi, roślin, zwierząt

  • zauważanie mężczyzn, również takich, których wolałybyście nie zauważać

  • nie zamykanie oczu na realne zadania życiowe i problemy (pieniądze, dom) i nie unikanie ich, mówiąc: jestem słabą kobietką, nic nie mogę zrobić. To nie znaczy, że trzeba zachowywać się jak mężczyzna, ale po prostu zauważać te obowiązki i nie uciekać od nich.

  • traktowanie obowiązków domowych nie jako stratę sił i energii, a odwrotnie – jako sposobu zwiększania swojej żeńskiej siły

  • pamiętanie, że ziemska energia w kobiecie daje jej mężczyźnie siłę i wsparcie na planach subtelnych

Najważniejszy w kobiecie jest jej stan wewnętrzny. Można potrafić dobrze gotować i pięknie się ubierać, ale jeśli nie potrafimy tworzyć wewnętrznego stanu przepływu – wszystko to idzie na marne. Wszystko okazuje się niepotrzebne, męczące i nie przynoszące szczęścia.

Mężczyzna kocha w kobiecie właśnie ten stan, który ona stwarza swoją energią, swoją obecnością. Kobieta może szybko pobudzić mężczyznę, i równie szybko go uspokoić. Może zainspirować i może zabić w nim wszelkie dążenia. Mężczyzna będzie uwielbiał kobietę, przy której staje się bohaterem.

Stan przepływu to stan, kiedy wszystko przychodzi samo, a jedyne, co trzeba zrobić, to zamarzyć. Kiedy robisz, co możesz, a wszystko pozostałe dzieje się samo. Kiedy zdarzają się cuda – duże i małe. A wewnątrz niezależnie od wszystkiego – błogość. Ocean spokoju.

Kiedy jesteś w stanie przepływu jest to szczególne doznanie.

Podam wam przykład dnia, kiedy jestem w przepływie. Wychodzę rano, dzieci zostają z mężem. W domu bałagan już drugi dzień. A ja się relaksuję, bo nie mam sił na sprzątanie. Nie proszę męża o nic. W ciągu 40 minut mąż sprząta cały dom. Jedyne, co robię, to herbatę i chwalę go i słucham o jego pomysłach. Milczę. A mogłam zacząć wymagać pomocy, marudzić, krzyczeć. Jaki sens w tym? Byłby rezultat? Byłby spokój w rodzinie?

W przepływie mam inne reakcje na zdarzenia, nawet te, w których mam rację i to oczywistą.

Zamówiłam prezent przez Internet, opłaciłam przesyłkę. Na drugi dzień dostałam informację że wpisałam nie ten adres (inne miasto) i rzecz poszła do kogoś innego. A ja mam dopłacić za dodatkową przesyłkę. Prawdopodobnie coś stało się ze stroną sklepu, bo wiem, że wpisałam poprawny adres. Można było  się wkurzyć, żądać zwrotu pieniędzy, zrobić awanturę. Ale nie. Spokojnie dopłaciłam za przesyłkę. Mąż mi pomógł: chcesz mieć rację czy chcesz aby prezent dotarł na czas?

Podoba mi się ten stan, jest w nim tyle siły, nie niszczącej, a spokojnej. Równej. Żeńskiej. Klucze do stanu przepływu są trzy. Pierwszy z nich to kontakt z przyrodą.

Dzień w naturze potrafi naładować ogromem energii, której nie da się zebrać w mieście, w chaosie i hałasie. Prosty spacer wśród starych drzew, boso po trawie – i sił więcej! Błogości więcej. I masz się czym dzielić. W miastach jest bardzo mało przyrody, mało parków i zieleni. Powietrze jest całkiem inne. Energia nie uspokaja, a pobudza. Śpi się w mieście inaczej, gorzej. W przyrodzie serce oczyszcza się i napełnia, problemy znikają, twarz się relaksuje. A dalej ważne jest co zrobisz z tą energią, po prostu ją wykorzystasz, przeżyjesz ten stan, czy podzielisz się nim.

Drugi klucz to umiejętność oddawania innym.

Często próbujemy brać – jak najwięcej brać! Szukamy korzyści dla siebie. A tutaj odwrotnie. Szukasz możliwości zrobić coś dobrego dla innych. Dawać prezenty, mówić ciepłe słowa. Dobrze jest dawać ludziom więcej, niż oczekują. Szczerze dziękować taksówkarzom, którzy spokojnie prowadzą auto. Kobietę w okienku w urzędzie, pewnie jej nieczęsto dziękują. Uśmiechać się do każdego spotkanego człowieka. Oddawać więcej niż dostajesz. I niczego nie oczekiwać. Wnieść przedpłatę dobroci.

Trzeci klucz, bez którego dwa poprzednie dadzą tylko czasowy efekt. Ten stan nie utrzyma się bez wiary w Siłę Wyższą.

Często ludzie uważają, że wszystko trzeba wywalczyć samemu. I walczymy. Sami. Nie wierzymy w cuda, nie oczekujemy ich. Nawet stosunek do wyrażenia: być w stanie przepływu  może być negatywny. Kiedy człowiek próbuje sam zbudować swoje życie, bardzo dużo sił traci na to, co w rzeczywistości jest mu niepotrzebne.

Szczególnie jeśli chodzi o coś, czego nie możemy kontrolować: zajścia w ciążę, spotkania miłości. W tych przypadkach im więcej starań i analiz, tym gorzej. Blokujemy to zbytnią aktywnością, zamiast po prostu poczekać na odpowiedni moment. Kiedy się on wydarza, wszystko dzieje się samo, pojawia się mężczyzna, przychodzi dziecko.

Stan przepływu to podstawa. Podstawa, by czuć się szczęśliwą, spełniać marzenia, być kobietą. Przez przepływ możecie naprawić dowolną relację, stać się spokojną, zrelaksowaną i szczęśliwą.

Kobieta to rzeka. Stan przepływu ma żeńską naturę, to wewnętrzna siła, spokój, pewność. Przepływ nie wymaga dowodów. On jest. Przepływ regulowany jest Siłami Wyższymi. A nasze zadanie to mu nie przeszkadzać. Umysłem, wymyślonymi sztucznymi zasadami, strachem.

Po prostu nie przeszkadzać.

 

 Źródło: www.vk.com /nie podano autora/, tłumaczenie: Anna Wrzesińska