O (nie)zwykłości słowiańskiej żeńskiej gimnastyki    

Gimnastyka słowiańska staje się z dnia na dzień coraz bardziej popularna w Polsce. Wiele kobiet rozpoczyna przygodę z nią z ciekawości, niektóre mówią o tym, że „coś je do niej ciągnie”, jeszcze innym podoba się, że jej ćwiczenie zajmuje raptem kilkanaście minut.

Bach bach, i z głowy. Wyrzuty sumienia z powodu tego, że się mało ruszam – uśpione. Poczucie winy, że nie robię nic dla siebie – ugłaskane.

Są też kobiety, które nawet nie spróbowały, ale „to nie dla nich”. Część z nich drażni „ezoteryczna” atmosfera wokół gimnastyki, inne uważają, że dorabianie niepotrzebnej ideologii do zwykłych ćwiczeń to naciąganie na kasę i tylko ktoś totalnie naiwny na to się nabierze.

Spora grupa kobiet jednak mówi o tym, że gimnastyka dosłownie wywróciła do góry nogami ich życie, i to w pozytywnym sensie. Rozpoczęły pracę ze sobą, nierzadko uzupełniając ją profesjonalną terapią, zmieniły pracę, naprawiły relacje rodzinne, poprawiły stan zdrowia.

I to wszystko ma dać siedem prostych ćwiczeń? Serio?

Jak to więc jest z tą gimnastyką? Czary, placebo, zwykły zbieg okoliczności? Czy coś jednak w tym jest?

Gimnastykę (jak wszystko inne) można traktować jako coś zwyczajnego – ot, ćwiczenia fizyczne, fajne, bo proste, można się szybko nauczyć, a to, że każde z nich niesie jakieś przesłanie? Dobra, poczytam, ale wpuszczę i wypuszczę jak całą masę informacji, które dziś dostajemy. Kolejny horoskop, analiza numerologiczna czy kolorystyczna.

Ale do gimnastyki możemy podejść w inny sposób tak samo zresztą, jak do wszystkiego innego.

Weźmy przykład pierwszy z brzegu. Gotowanie.

Podejście zwyczajne: niewdzięczna robota. Już sama wizja zakupów, wybierania produktów, mycia, obierania, skrobania, mieszania, dodawania, przyprawiania męczy. A tu jeszcze musi być toto zdrowe, pożywne, bezglutenowe może, a może nie? I to codziennie, kilka razy. Uhhh… wzdychamy z niechęcią…

Podejście niezwyczajne: mistyczny proces kreacji życia. Każdy produkt ma swoje przeznaczenie. Z każdym produktem można nawiązać kontakt (i to na każdym etapie, czyli od siania lub sadzenia, przez pielęgnację aż do zbiorów), bo jest to przejaw boskiej energii, czyli tego, co posłał nam Stwórca, by spełniło jakąś funkcję.

Intuicyjnie dobieramy potrzebne rzeczy, kładziemy na stole. Woda to życiowa energia, oczyszczająca, dodająca jędrności, młodości. Opłukując produkty, napełniamy je dodatkowo tymi właśnie energiami oraz oczyszczamy ze wszystkiego tego, co nam niepotrzebne lub szkodliwe dla naszego zdrowia.

Mieszając zupę i dodając poszczególne składniki możemy fantazjować, że dodajemy określone jakości do naszego życia lub życia naszych bliskich. Trochę ospali i leniwi? Dodając pieprz myślimy o tym, że w nasze życie wejdzie więcej działania, energii i ognia.

Brzmi głupio? Może i tak. Moje (i nie tylko moje, bo było to jedno z zadań domowych w Żeńskiej Akademii) eksperymenty mówią jednoznacznie – tak przygotowane jedzenie smakuje wybornie, a ludzie, którzy je jedzą mają oczka świecące miłością i wdzięcznością.

Tak jak do jedzenia, można podejść i do pracy, do seksu czy do sprzątania. Oraz… do gimnastyki słowiańskiej.

Podejście zwyczajne: to po prostu ćwiczenia fizyczne, które aktywizują określone hormony, wzmacniają mięśnie i stawy. Uczymy się ułożeń ciała, zbieramy podstawowe informacje, po ile ćwiczeń i jak często wykonywać i… do dzieła. Bez ideologii, wiedzy o energiach, symboli i intencji.

Jak zadziała gimnastyka, gdy tak do tego podejdziemy?

Bo to, że zadziała jest niemal pewne. Jeszcze nie spotkałam się z przypadkiem, kiedy kobieta zaczyna ćwiczyć i nie ma kompletnie żadnych rezultatów. Tak może być tylko wtedy, kiedy ćwiczy bardzo rzadko, nieregularnie lub nieprawidłowo.

Delikatna wysoka kobieta wraz z praktyką gimnastyki nieco się zgarbi i „osiądzie”, uziemiając się i stabilizując. Krągła mocna kobieta rozluźni się, jej ciało nabierze miękkości i gibkości. To, co twarde i napięte – wraz z praktyką gimnastyki zmięknie i rozluźni się, zbyt miękkie – uelastyczni się i ujędrni.

U ćwiczących poprawia się sen, normuje ciśnienie, miesiączki stają się mniej bolesne i krótsze, znikają chroniczne bóle.     

Podejście niezwyczajne: to praktyka oddziałująca na wszystkich czterech poziomach – fizycznym, emocjonalnym, mentalnym i duchowym.

Jeśli podejdziemy w ten sposób do gimnastyki, ćwiczenia dadzą nam więcej niż się spodziewamy. Prócz wymiernych rezultatów na poziomie fizycznym, które przyjdą tak czy inaczej, dostajemy narzędzie do pracy na dużo głębszych poziomach.

Nasze siedem ćwiczeń jest jak mapa, która nakierowuje nas na nasze przeznaczenie, pokazując to, z czego możemy czerpać i na co musimy uważać. Zaznajamiamy się ze „swoimi energiami”, uczymy się je odczuwać.

Mając wgląd w znaczenie poszczególnych ćwiczeń coraz lepiej rozumiemy, jak one się przejawiają w naszym życiu.

Po trudnościach w wykonaniu danego ćwiczenia łatwo określić, co „kuleje” w naszym życiu, nad czym popracować.

Wchodząc w dane ćwiczenie, przywołujemy jego znaczenie. Można nauczyć się afirmacji do każdego z ćwiczeń i powtarzać je, głośno lub w myślach. To sprawia, że otwieramy się na pozytywny przejaw danej energii i zapraszamy ją do naszego życia, by nas wspierała i prowadziła w realizacji naszego przeznaczenia.

Gdy znamy już bardzo dobrze swoje ćwiczenia zwykle czujemy pewien niedosyt. Poznajemy więc wszystkie 27 ćwiczeń, uczymy się odczuwać energie, jakie za nimi stoją. Możemy pracować z kartami dobierając sobie zestaw z określoną intencją.

Na przykład, chcemy zrozumieć, jaką lekcję daje nam określona relacja w naszym życiu. Wyciągamy siedem kart i przez kilka dni ćwiczymy dany zestaw, czytamy opisy energii, pracujemy nad zrozumieniem tematu na wielu poziomach.

Gimnastyka tak pojmowana jest wspaniałym narzędziem do poznania samej siebie, również w wymiarze duchowym. Zrozumienia tego, po co tutaj jesteśmy, jakie mamy zasoby, i jakie przeszkody możemy spotkać na naszej drodze.   

Mariya Guseva w swojej książce „Narodziny gwiazdy” pisze: „Wierzę, że ćwicząc gimnastykę dłuższy czas każda kobieta odnajdzie w rezultacie swoją wiarę, ubraną w konkretną tradycję lub wolną od religijnych dogmatów. Gimnastyka, jak widzę po sobie i po wielu tysiącach innych kobiet pomaga otworzyć serce i poczuć prawdziwą duchowość”.

A za tym idą zmiany subtelne na poziomie ciała. Choć tak naprawdę trudno określić, czasem zaczynają się w ciele, a najczęściej chyba to sprzężenie tych dwóch procesów.

Rezultat jest jednak zawsze zadziwiająco wspaniały.

Ciało staje się kobiece w taki sposób jak dla danej kobiety zadumała przyroda i co najlepsze, największe zmiany zachodzą w jej głowie, w sposobie, w jaki przyjmuje i widzi siebie samą.

Kobiety, które ćwiczą po prostu pięknieją. Z dnia na dzień. Mają więcej siły życiowej, lepiej słyszą potrzeby swojego ciała i mają chęć na nie reagować.  Czują się bardziej kobieco.

Rozumiem jednak i zgadzam się z tymi z kobietami, które mówią, że nie potrzeba gimnastyki, by być i czuć prawdziwą kobiecość.

W moim odczuciu każda z nas intuicyjnie potrafi pobierać z przestrzeni wiedzę i energie potrzebne w danym momencie dla nas i dla naszego rodu.

Gdy żyłyśmy bliżej natury, bliżej samych siebie i Stwórcy działo się to naturalnie, możliwe, że podczas pięknego nieskrępowanego tańca wśród traw, kwiatów  i pachnących ziół.

A może podczas leniwego letniego popołudnia, gdy razem z dziećmi i mężem biegałyśmy nago po łące?

Może podczas kobiecych kręgów w okresie oczyszczenia, który teraz nazywany jest miesiączką, a kiedyś był wspólnym dla kobiet momentem, kiedy oddalały się, tańczyły, śpiewały i napełniały oraz wymieniały się energią?

Nie musiałyśmy specjalnie ćwiczyć, używać kart, afirmacji czy symboli.

Po wielu tysiącach lat degradacji ludzkości, kiedy używamy znikomej części mózgu, a co za tym idzie i naszego potencjału oraz jesteśmy tak bardzo oderwani od natury większość z nas potrzebuje zwartego systemu.

Potrzebujemy wiedzieć, jakie ruchy, jak i po co wykonywać. Potrzebujemy opisów, zdjęć i afirmacji. I nie ma w tym nic złego.

Potrzebujemy czasu, żeby sobie przypomnieć.

Coraz więcej z nas drażni i boli powierzchowność naszego świata. Szybkie jedzenie, przypadkowy seks, powszechna bylejakość i niesamowite tempo życia sprawiają, że dla wielu z nas staje się ważne, by nie tylko machać rękami w rytm muzyki, ale czuć i rozumieć, dlaczego i po co to robię.

Jaki ma to sens? Jakie głębsze przesłanie niesie?

Coraz częściej czujemy, że prawdziwa wiedza drzemie w nas. W naszej pamięci rodowej, która tylko czeka, aż ją odkryjemy i zaczerpniemy z niej. Gimnastyka słowiańska jest jednym z narzędzi, które pomaga do niej dotrzeć.

Anna Wrzesińska

Jeśli chcesz poznać swój zestaw ćwiczeń TUTAJ możesz go wyliczyć i zamówić. Zapraszam także  na konsultacje indywidualne przez Skype.

Pozdrawiam serdecznie i życzę pięknej przygody z gimnastyką słowiańską!

Tekst jest fragmentem książki „Słowiańska żeńska gimnastyka”, która ukaże się w 2019r.

Foto: Marcin Kurek