Dom – żeńskie miejsce mocy, czyli dlaczego nie ma cię w domu?

Family holding house in hands. Moving and spring renovation concept

Są ludzie, którzy nie mają swojego domu, są tacy, którzy mieszkają u rodziców czy teściowej, ktoś wynajmuje mieszkanie, a są i ci, którzy mają swoje mieszkanie, ale nie czują, że mają DOM.

Dom jest  bardzo ważny. To tu dzieją się najważniejsze momenty w naszym życiu, tu budujemy relacje, wychowujemy dzieci, czujemy bezpieczeństwo, regenerujemy siły. To miejsce, gdzie spędzamy bardzo dużo czasu.

Dom jest tym, co może stać się głównym źródłem sił i inspiracji dla kobiety i dla jej rodziny, to wyraz jej twórczej realizacji. Przytulność i porządek w domu daje siły kobiecie, ponieważ jest to miejsce, które może uleczyć każdą ranę, także tę duchową. To właśnie w domu przyjmuje się nas takimi, jakimi jesteśmy. Z domu nie chce się wyjeżdżać, nie chce się go na długo zostawiać, ponieważ jest on żywy, jest on dla nas miejscem mocy.

Nasz dom to nasze lustro, w którym prawdziwie odbija się to, czym żyjemy, o czym myślimy, co czujemy i gdzie płynie nasza energia – do rodziny czy od rodziny.

Każdy, a szczególnie kobieta, powinien mieć swój dom, poczucie swojego domu. Bez uczucia przynależenia do miejsca trudno jest osiągnąć wewnętrzną harmonię, ponieważ wciąż odkładamy życie na potem, kiedy się przeprowadzimy, kiedy się zmieni to, i tamto.

Działamy w oczekiwaniu: zrobię to, jak będę mieć stałe miejsce. Nie żyjemy naprawdę.

Poczucie domu lub jego brak odzwierciedla to, co dzieje się wewnątrz nas. Między domem i emocjonalnym stanem (szczególnie kobiety) istnieje silny związek. Prawidłowo traktując swój dom, możemy pozytywnie wpływać na swoją świadomość, a zmieniając swoją świadomość możemy zmieniać swój charakter, poglądy i nawet los.

Współcześnie uważa się często, że nie warto być gospodynią domową. Po co uczyć się gotować, jeśli można kupić gotowe dania w supermarkecie albo zjeść w restauracji. Dziś głównym wyznacznikiem sukcesu kobiety stała się kariera i finansowa niezależność. Dlatego dbałość o codzienne sprawy domowe przez wiele kobiet uważana jest za ciężar.

W rzeczywistości kobiety zapomniały o sakralnym znaczeniu kobiecej pracy w domu.

Kobieta nie jest kucharką czy sprzątaczką, ale gospodynią, która przeobraża swój dom, bawiąc się przestrzenią, która podlega jej myślom, życzeniom i rozumowi. Gdzie każdy kącik daje siły i ciepło, światło, troskę i ład. Bywa, że niektóre kobiety szukają podświadomie napełnienia poza domem: pozytywnych emocji, odpoczynku…

 Dlaczego się tak dzieje? Dlaczego kobiety nie napełniają się w domu?

Zaniedbany dom to dom, któremu nie poświęca się uwagi. Staje się on miejscem noclegu i zmiany odzieży. Nie jest napełniony energią, a co za tym idzie, nie może nas napełnić. I wtedy uciekamy z domu w poszukiwaniu szczęścia. Poczucie domu pojawia się wtedy, gdy jesteśmy w harmonii ze sobą, życiem, chcemy budować, tworzyć, rodzić dzieci, zapuszczać korzenie.

Być gospodynią domu, strażniczką ognia domowego – to daje ogromne możliwości przejawienia swojej wewnętrznej żeńskiej mocy.

Wykonując prace domowe możemy wręcz zmieniać swój los. Na przykład zamiatając podłogę w domu możemy w myślach zobaczyć, jak wymiatamy wszystkie spory i nieporozumienia między domownikami. Prasując koszulę mężowi – jak wygładzamy wszystkie przeszkody na jego drodze do celu. Sprzątając pokój dziecka możemy wyobrażać sobie jak w jego szkolnych sprawach wszystko się łagodzi i porządkuje. Każda kobieta jest czarodziejką swojej przestrzeni. Dana jest tam energia twórcza i tylko od nas zależy, gdzie ją skierujemy – na tworzenie czy na niszczenie.

Nie mamy poczucia DOMU kiedy długo zostajemy w pracy, kiedy wszędzie nam lepiej być niż w domu, kiedy dużo podróżujemy i przeprowadzamy się, kiedy w domu czujemy się niekomfortowo lub/i nie mamy poczucia bezpieczeństwa, wciąż chce się coś zmienić, przeprowadzić się, powiększyć mieszkanie.

Jak sprawić, by poczucie DOMU wróciło?

Dom pojawia się wtedy, gdy jesteśmy uporządkowani wewnętrznie, kiedy chcemy żyć, budować, tworzyć, rodzić dzieci, zapuszczać korzenie. Aby mieć swój dom, trzeba dorosnąć. „Dorosłe dzieci” nie mają swoich domów. Wiecznie błąkają się po cudzych, wynajętych. Pozostając dzieckiem, człowiek podświadomie chce wrócić tam, gdzie było łatwo, spokojnie i bezpiecznie. Po co mieć swój dom, jeśli masz już dom rodzinny. Co robić?

Dobrze byłoby uświadomić sobie swoje lęki. Możliwe, niektórzy bali się w dzieciństwie wracać do domu, bali się nieprzewidywalności, wybuchów gniewu, pretensji i uwag. Wszędzie było spokojniej: u koleżanek, na ulicy, ale nie w domu, możliwe, że były awantury i pijaństwo. Dom był miejscem niebezpiecznym i baliśmy się do niego wracać. Dlatego dziś tak ciężko nam się zakorzenić, tak ciężko tworzyć swoją przestrzeń, nie ma takiego doświadczenia.

Ale uświadamiając sobie te momenty iść do przodu jest o wiele prościej, niż kiedy żyjemy w nieświadomości.

Żeby zbudować rodzinę trzeba zbudować dom, mieć przestrzeń do tego, bez niej rodziny nie ma. Kiedy jest rodzina, a domu nie ma przez dług czas, jest to sygnał. Możliwe, że kobieta nie wybrała prawdziwie mężczyzny i podświadomie chce wrócić do domu rodzinnego, dlatego wspólny dom się nie udaje.

Brak domu/mieszkania to sygnał: włączony stan oczekiwania. Pytanie: na co czekamy?

Kiedy kobieta naprawdę wybiera mężczyznę, pojawia się u niej pragnienie posiadania domu. Mężczyzna to zawsze czuje i zaczyna działać, kobieta musi tylko wspierać go w tym. Nie chodzi tu o pieniądze. Pieniędzy nie ma wtedy, kiedy dom jest niepotrzebny. Nie ma rodziny w sensie energetycznym, nie ma i domu.

Jeśli relacje między małżonkami są zdrowe, to i z domem nie będzie problemu.

Wynajęte mieszkanie – to psychiczna niedojrzałość, szczególnie, kiedy taki stan utrzymuje się wiele lat. Wynajmujący – to „rodzice”, srodzy i odpowiedzialni. Decydują za nas, co zrobić, jakie meble kupić, jaką opłatę wyznaczyć. Jesteśmy zależni w kwestiach, w których dorośli powinni być wolni. Jak dzieci, za które się decyduje o najważniejszych sprawach. Musimy pytać, czy możemy mieć zwierzęta, kwiaty czy powiesić obraz.

To oni biorą odpowiedzialność za mieszkanie, nie my.

Dlatego trzeba dorosnąć i zrozumieć, że przyczyną braku domu nie jest brak pieniędzy, a niechęć do stworzenia swojego domu i oderwania się od rodziców.

To jest jak obudzenie się, otrząśnięcie ze snu i powolne, ale w dobrym kierunku poruszanie się w prawidłowym kierunku. Uświadomienie tego, co się z nami dzieje to droga ku własnemu domowi.

Powinniśmy mieć  obraz domu, zacznijmy go tworzyć tam gdzie teraz jesteśmy.

Powinniśmy mieć swoje rzeczy, swoje naczynia, pościel, kupować rzeczy, które zabierzemy do swojego domu, a nie żyć na zasadzie: będzie dom, będę kupować, a teraz na razie na starej kanapie i z cudzej filiżanki.

 Wynajętemu domowi nic nie dajemy, dlatego i on nic nie daje nam, nie jest naszym miejscem mocy. Trzeba skończyć z tym, podjąć wewnętrzną decyzję i zacząć pielęgnować w sobie obraz i poczucie domu.

 Co zmusza nas do tego, by błąkać się i żyć na walizkach?

Co strasznego stanie się kiedy zapuścimy korzenie? Dom trzeba utrzymywać, dbać o niego. W domu możemy okazać się sami i z poczuciem ogromnej odpowiedzialności, która spoczywa już tylko na nas. Dom to coś ważnego i zakończonego, to nasz wybór. I tego wyboru się boimy, dlatego błąkamy się 40 lat po cudzych domach. Bo nie dokonaliśmy wyboru.

Nasz dom to nasze lustro. I jeśli coś chcemy zmienić w mieszkaniu, to zmiany powinny zacząć się we własnej duszy.  

Dom jest naszym miejscem mocy, trzeba go szanować i czcić, dlatego unikajmy zanieczyszczania domu awanturami, przekleństwami – cała ta energia osiada na ścianach i jeszcze długo wysysa z nas siły życiowe. A dom powinien je dawać.

Niech nasz dom będzie pełen energii – zacznijmy od jedzenia! Jedzenie powinno zawsze być przygotowywane świadomie i przyciągać pomyślność i szczęście rodzinne.

Zapraszajmy gości (nic tak nie oczyszcza domu, jak właśnie goście – gość w dom, Bóg w dom)!

Niech w domu będzie porządek i przytulność. Porządek jest nie wtedy, gdy wszystko jest wymyte i wyczyszczone, ale kiedy czuje się, że w domu jest gospodyni, jej porządek i jej zasady!

Wyrzućmy lub oddajmy wszystko to, co jest nie nasze, niepotrzebne i nieładne. Wszystko powinno nas cieszyć, wszystko powinno być nasze.

Ważne jest, by witać i odprowadzać swoich domowników. Witajmy w drzwiach męża i dzieci, nie krzycząc z pokoju, a stojąc na progu, nie zasypując pytaniami, a pokazując radość ze spotkania i to, że czekasz. Niech się najpierw najedzą, napiją, wyśpią jeśli trzeba, a potem im zadawajmy pytania.

Żyjmy dobrze już dziś, nie odkładając życia na później, niech pojawi się w naszym doświadczeniu uczucie urządzania swojego świata. Bez niego nawet w nowej własnej przestrzeni będziemy czuć niezadowolenie.

A jeśli czujemy wewnątrz szczęście, przyjdą i niezbędne środki by spełnić największe marzenia. Kultywujmy w sobie poczucie domu i wszystko zacznie się zmieniać: myśli, czyny i najważniejsze – nasze życie.

Aby to wszystko robić, przyjdzie nam odbudowywać i naprawiać relacje w rodzinie, stawać się dobrymi, uważnymi, gościnnymi, szczodrymi. To jest właśnie rozwój osobisty. W domu. A nie poza nim.

Tekst: Anastasiya Treshchilova

Tłumaczenie: Anna Wrzesińska

Jeśli to, co tutaj przeczytałaś/-eś w jakiś sposób Ci pomogło lub zainspirowało – będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się linkiem do tej strony ze swoimi znajomymi/rodziną, z kimś, kogo też może to zainteresować. Możesz też wspomóc moją pracę wpłacając dowolną kwotę na konto: 44 1050 1461 1000 0090 9649 5495 z dopiskiem DAROWIZNA. Wszystkiego dobrego!

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!