ACH, TE DŁUGIE SPÓDNICE!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA


Byłam chłopczycą. W szafie dwie spódnice (ołówkowe, krótkie), zero sukienek. Złapałam się na przekonaniu, że długie spódnice są tylko dla kobiet starszych, bibliotekarek i zagorzałych katoliczek. Jakże zmieniło się moje nastawienie, gdy poznałam Zosię. Zosia jest nauczycielką tantry i zawsze widziałam ją tylko i wyłącznie w długich, kolorowych, przepięknych spódnicach i sukienkach. Spodobało mi się.

A potem zaczęła się moja przygoda z wiedzą słowiańską i okazało się, że długość ma znaczenie 😉

Skąd kobieta czerpie energię?

Kobieta zbudowana jest tak, że energię czerpie z dołu, od Matki Ziemi, napełniając i wzmacniając swoją naturalną płodność (rozumianą również jako zdolność do przekazywania myśli i uczuć do kanału materializacji). Mężczyzna pobiera energię z góry, odżywiając i wzmacniając swojego ducha – swoją moc, mądrość i szlachetność.

Macica to naczynie, gdzie gromadzona jest żeńska, ziemska energia. Mężczyźni, ponieważ tego organu nie posiadają, mogą otrzymać tę energię tylko od kobiety.  Aby prawidłowo pobierać i gromadzić energię żeńską, niezbędne jest ubieranie przez kobiety długich spódnic lub sukienek. Widzimy to zresztą w wielu kulturach. Jak to działa?

Spódnica o długości do samej podłogi układa się w stożek i poprzez kołysanie się i zakręcanie podczas chodzenia tworzy pola torsyjne pomagające pobierać, przewodzić (dzięki stożkowemu kształtowi) i utrzymywać niezbędną dla kobiety energię ziemską. Jeśli zakładamy krótką spódniczkę ten stożek się zmniejsza, a zatem i skraca się zasób otrzymywanej energii. A kiedy kobieta ubiera spodnie, zamyka zupełnie energetyczny kanał łączności z Ziemią, a spodnie uciskając na organy miednicy mniejszej i hamując ruch krwi i energii sprawiają, że święte naczynie kobiety pozostaje puste. I kobieta nie ma czym dzielić z mężczyzną.

A to właśnie ziemska energia, otrzymana od kobiety sprawia, że mężczyzna staje się bardziej zrównoważony, stabilny, spokojniejszy i ukierunkowany na działanie i stwarzanie w świecie materialnym.

Agresywni, chamscy mężczyźni to ci, którzy pozbawieni są tej delikatnej, subtelnej żeńskiej energii. Mężczyźni w kobiecie w spodniach podświadomie widzą drugiego mężczyznę, tak więc walczą. Zaczynają się awantury, choroby, zdrady, ponieważ mężczyzna intuicyjnie stara się uciec z domu, nie znajdując w nim żeńskiej energii. Spada u niego chęć i dążenie do ochrony i zabezpieczenia rodziny. Dzieci zaczynają protestować poprzez agresywne lub depresyjne zachowania.

Wiele kobiet zaraz krzyknie: jak to, czyli to, że on zdradził to niby moja wina??? Temat jest oczywiście bardzo złożony, ale jeśli problem już wystąpił może nie ma większego sensu na siłę szukać winnych, a skoncentrować się na znalezieniu rozwiązania. Do tej pory większość z kobiet problem tego typu próbowała rozwiązać walką, szukaniem winnych dookoła (w innych ludziach i w sytuacjach zewnętrznych). Czy to działa? Niekoniecznie, dlatego może warto zacząć od siebie.

Natura nie znosi pustki. Jeśli staniesz się prawdziwą kobietą, mężczyzna obok automatycznie przejawi męskość, bądź, jeśli to w jego przypadku niemożliwe, odejdzie, a pojawi się ten, który będzie w stanie tę męskość przejawić.

Wymagając od mężczyzny, by się zmienił, naciskamy, złościmy się, tracimy mnóstwo energii i postępujemy po męsku. Męską domeną jest siła i nacisk. Naszą – miękkość i przyjmowanie. Czy spódnica załatwi wszystko? Na pewno nie. Ale może bardzo dużo zmienić.

Od czego zacząć?

Początki są niełatwe. Pokutuje wiele przekonań co do noszenia długich spódnic. Szczególnie zimą. Pierwsze z nich: w spódnicach jest zimno. To nieprawda, jest wręcz odwrotnie. Tylko kto to wie, skoro wbijamy się w obcisłe dżinsy od lat, a jeśli już nosimy spódnice to krótkie i nieprawidłowo. Jak zatem prawidłowo nosić spódnicę zimą?

Po pierwsze, ma być długa, do ziemi, tak, aby energia miała jak do nas dotrzeć i dostarczyć nam odczucie ciepła. Po drugie, suknia ma mieć warstwy – tak tak, przypominamy sobie o halkach lub po prostu zakładamy dwie spódnice. Często dziewczyny mają jakąś jedną ciepłą i wygodną pod spód, a na wierzch może być już nawet lżejsza i cieńsza. Po trzecie, dziewczyny – przestańcie nosić majtki, szczególnie stringi – to rzecz, która jest totalnie niepotrzebna i również szkodliwa, jeśli chodzi o swobodę przepływu energii. Spróbujcie parę dni chodzić w samych rajstopach, a latem bez niczego – poczujecie taką różnicę, że już nie wrócicie do bielizny (oprócz dni, kiedy miesiączkujecie i używacie podpasek). Naprawdę warto to sprawdzić, choć brzmi to jak bzdura.

Kolejnym stereotypem, który pokutuje wśród kobiet jest to, że w długiej spódnicy wygląda się jak Cyganka i ściąga nieprzychylne spojrzenia. Wśród tych, które wypróbowały na sobie noszenie długich spódnic taki lęk okazał się istnieć tylko w umyśle, żadna z nich nie przeżyła  nieprzyjemności z powodu swojego ubioru. Wręcz przeciwnie.

Kobiety donoszą o szarmanckim zachowaniu mężczyzn, zatrzymywaniu się samochodów i przepuszczaniu na przejściu dla pieszych (i nie tylko), miłych uśmiechach. Można czuć się jak Cyganka. A można czuć się jak Królowa – wybór zawsze jest po naszej stronie.

No i ostatni, wydawałoby się najmocniejszy argument   – w długiej spódnicy jest niewygodnie! Tak, w dżinsach jest rzeczywiście wygodniej… wykonywać męskie czynności – nosić ciężary, szybciej się przemieszczać. Sukienka i spódnica stwarzają naturalny hamulec, co jest dobre dla kobiety, ponieważ jej naturalny  i harmonijny stan to spokój. Prawdziwej kobiecie do głowy nie przyjdzie dźwigać ciężkich rzeczy, spokojnie poczeka, aż na horyzoncie pojawi się mężczyzna i wtedy ona miękko, po kobiecemu poprosi go o pomoc. W tym przypadku on nie zdoła odmówić, gdyż pomoc jest naturalnym przejawem jego męskiej natury.

 

Moje doświadczenia

Czytałam, że kobiecie noszącej długie spódnice i suknie zmienia się charakter, staje się bardziej miękka i spokojna. Po ponad dwóch latach noszenia tylko sukienek i spódnic mogę potwierdzić tę zależność w 100 procentach.

Zmieniło się moje nastawienie do wielu rzeczy, czuję coraz częściej wewnętrzny spokój, pojawia się takie odczucie bycia w swojej skórze. Oczywiście do zmiany charakteru nie wystarczy samo chodzenie w spódnicy, złożyło się na to z pewnością wiele innych czynników, ale mam wrażenie, że to było swojego rodzaju kamieniem, który poruszył lawinę.

I każdej z was życzę takiej lawiny w swoim życiu. Kiedyś chodziłam tylko w spodniach i dziwiłam się, że mężczyzn koło mnie mało, a ci, co już są, to jacyś mało męscy i niezbyt mili (nie mówię tylko o partnerach, ale w ogóle – współpracownikach, przypadkowych mężczyznach, np. w sklepie czy na przystanku). Teraz rozumiem prawa działania energii i wiele sytuacji stało się jasnych jak słońce!

Myślę, że idzie to po linii: ja siebie przyjmuję jako kobieta, gromadzę energię żeńską, promieniuję nią i trafia ona do naturalnego  “odbiornika” –  mężczyzny, w którym budzą się męskie (ale te z rodzaju szarmanckich, a nie szowinistycznych) odruchy – pomocy, życzliwości, ochrony.

Ostatnio przy kasie w markecie pan ochroniarz sam z siebie zaproponował, że wróci na stoisko zważyć mi owoce i bez mrugnięcia okiem zrobił to dwa razy, bo okazało się, że jeszcze na dnie koszyka został owoc 🙂 Takie sytuacje zdarzają mi się bardzo często.

A poza tym mężczyźni zwyczajnie kochają kobiety w sukienkach! Jakże przepiękna jest dziewczyna, która idąc, szeleści swoją długą spódnicą. Za nią się oglądają, ale nie z wywalonymi językami, ale z podziwem i szacunkiem.

W dzisiejszych czasach większość kobiet stara się odkryć, co tylko się da, licząc na to, że uda się im przyciągnąć uwagę mężczyzn. Tylko co to za uwaga? Czy kobiety chcą czuć się jak obiekt seksualny lub zabawka i obserwować śliniących się na ich widok facetów, czy tak naprawdę potrzebują czegoś innego – szacunku i miłości, podziwu w oczach godnego zaufania, dobrego mężczyzny?

Odzież – to coś więcej niż ubrania. To odzwierciedlenie myśli, pragnień i celu życia człowieka.

Co przekazuje kobieta w rozciętej krótkiej spódniczce albo poszarpanych dżinsach? Jak ona siebie widzi – czy ceni prawdziwą siebie, czy siebie prawdziwą chroni i miłuje? Czy czuje swoją wartość? A przecież to, jak ona widzi siebie znajdzie odbicie w tym, jak będą odnosili się do niej inni.

Pamiętam taką sytuację, mijali mnie podpici młodzi mężczyźni, skorzy do zaczepek, czuło się to na kilometr. Szłam w długiej zwiewnej spódnicy. Wystraszyłam się trochę, kiedy stanęli przede mną. Jeden z nich wyciągnął rękę, szarmancko się ukłonił i zapytał: czy zatańczy pani ze mną? Nie ma lepszego dowodu na to, że kobieta naprawdę stwarza przestrzeń, a w długiej spódnicy to, co zaczynamy przyciągać i tworzyć jest zaskakujące i piękne! Naprawdę warto chociaż spróbować.

Anna Wrzesińska, na podstawie wiedzy z warsztatów Ariny Nikitinoj, wykładów G. Lewszunowa oraz doświadczenia własnego 🙂

Inne przydatne artykuły i filmy

Rok bez spodni – przetłumaczony na język polski artykuł Olgi  Waljajewoj

Film o znaczeniu spódnic

Jeśli to, co tutaj przeczytałaś/-eś w jakiś sposób Ci pomogło lub zainspirowało – będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się linkiem do tej strony ze swoimi znajomymi/rodziną, z kimś, kogo też może to zainteresować.

Możesz też wspomóc moją pracę wpłacając dowolną kwotę na konto: 44 1050 1461 1000 0090 9649 5495 z dopiskiem DAROWIZNA. Wszystkiego dobrego!

 

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!